Przedobozowe pożegnanie z rodzicami odbyło się późnym wieczorem 30 czerwca, następnie uczestnicy zapakowali się do autokaru i wyruszyli w drogę do Rogowa na Bazę Obozową Hufca ZHP Andrychów.
Obóz czas zacząć!
Po nocnej podróży od samego rana zaczęto przygotowywać się do obozowego życia, lecz by to zrobić, rozpoczęto od śniadania. Z pozyskaną energią i zapałem zaczęto przenosić kanadyjki, materace i koce, by móc wygodnie się wysypiać w nocy. Rozpoczęła się również budowa bramy na podobóz, która po paru godzinach witała wchodzących harcerzy. Wędrowników rozpierała duma z postawionego przez nich dzieła, ale na tym się nie zatrzymali, ponieważ druhowie Bartłomiej i Wiktor przygotowali pokaz dla młodszych kolegów o tym, jak poprawnie i efektywnie trzepać kanadyjki. Pierwszy dzień podsumowało obrzędowe ognisko, na którym wszyscy poznali kapitanów obozowej załogi, do której zostali zaproszeni, był to także czas na zaprezentowanie flag i bander obozowych zastępów.

fot. Wojciech Kita HO
Bezpieczeństwo przede wszystkim
Poza dobrą zabawą, szczególnie ważne jest bezpieczeństwo, dlatego pierwsze dni obozowe przeznaczono na aktywną naukę i interesujące szkolenia z zakresu bezpieczeństwa. Cykl tych zajęć rozpoczęło spotkanie z służbami z lokalnej okolicy,
goście z policji, straży oraz sanepidu przekazali bardzo ważne zasady, zalecenia i dobre praktyki na czas letnich zabaw. Następnie druh Bartłomiej przeprowadził krótki wykład o zasadach postępowania w razie pożaru. Najbardziej ekscytującym elementem z pewnością były próbne ewakuacje. Zajęcia o bezpieczeństwie zakończyły się przypomnieniem zasad kąpieli w wodzie przez ratownika, po którym harcerze powitali się z morzem pierwszą kąpielą.
Obozowe zajęcia
Cała załoga szybko się rozkręcała i z zaangażowaniem brała udział w zajęciach. Każdy marynarz poza nauką obsługi kompasu i wiązania węzłów sprawdzał się w zajęciach z operowania słowem – licznych debatach, albo tworzeniu audycji radiowych. Nie można zapomnieć o kreatywnych zajęciach DIY (zrób to sam), na których powstało wiele breloków z motywem harcerskim, a także puszczane własnoręcznie wykonane latawce. Wyjątkowa była również ceremonia ślubów obozowych, więzów braterstwa i ślubów zakonnych, a po niej odbyły się zabawy i tańce. Natomiast magii całemu obozowi dodawały częste ogniska obrzędowe o sile przyjaźni oraz przezwyciężaniu trudności.
Poznawanie kultury i przyrody
Gdy obozowanie zaczęło się na poważnie, przyszedł czas na wycieczki pełne zabawy i nauki. Szansą na poznawanie minionych epok była gra w Centrum Słowian i Wikingów, gdzie grupy poznały bogów z mitologii nordyckiej i słowiańskiej, wykonując ich zadania. Tam również skosztowały świeżo przyrządzonych pierników, herbaty ziołowej oraz podpłomyków. Następnie obozowicze ujrzeli piękno Wyspy Wolin w Wolińskim Parku Narodowym, gdzie podglądali codzienne zajęcia żyjących tam zwierząt, w tym słynnych żubrów.
A gdy energii jest tak wiele
Przeprowadzono wiele gier terenowych, lecz najbardziej wymagająca była zapewne olimpiada sportowa, gdzie każdy mógł spróbować swoich sił w różnych dyscyplinach sportowych. Podczas popołudniowych zajęć młodzi nawigatorzy trudzili się w zdobywaniu jak największej liczby pól w bingo obozowym, a także integrowali się z sąsiednim podobozem zbijając jak najwięcej piątek. Energia spożytkowana była również podczas hucznego festiwalu szant, na którym pojawiło się wiele grup, umilających swymi głosami wieczorny czas. A gdyby integracji było mało, obyło się ognisko ze Szczepem ZHP „Bieszczadnicy”, na którym harcerze wymienili się niesamowitymi historiami i piosenkami.
Bojowe zadania
Pewnego dnia z samego rana Komendantka Obozu wydała polecenie sprawnego spakowania plecaków, by obóz mógł wyruszyć na poligon. Na nim młodsi wzięli udział w rozgrywkach laser tag, a starsi mierzyli się w paintballu. Zmęczeni zmaganiami wrócili na bazę, lecz tam czekała na nich informacja służb o prewencyjnej ewakuacji. Bez zbędnego zamieszania i strachu plecaki zostały spakowane, namioty zabezpieczone, a na gotowych bojowników czekał już autobus, którym przemieścili się do Hali sportowej. Nie było tam smutno, wręcz przeciwnie, bo wesołą atmosferę rozmów i zabaw sportowych przerwała dostawa pizzy, którą wszyscy ze smakiem jedli, przy okazji oglądając morski film.
Sprawnościowe przygody
Rano po powrocie na bazę obozowicze ponownie spakowali swoje plecaki, by wyruszyć na wyprawę rowerową. Po drodze harcerze zrobili sobie przerwę na lody, a wędrownicy dodatkowo odwiedzili Kołobrzeg. W drodze powrotnej zjechali do parku linowego, gdzie czekał ich wybór wielu tras do przejścia. Miejsce zaroiło się od ambitnych i uśmiechniętych śmiałków, podążających przez wymagające tory w koronach drzew. Wycieńczeni po powrocie na bazę zdali sobie sprawę, że ich obozowy rejs dobiega końca.

fot. sam. Zofia Paśko
Ostatnie dni pełne atrakcji
Cała załoga z samego rana wybrała się do Mrzeżyńskiego portu, gdzie miała do wyboru spokojny rejs statkiem lub szybką przejażdżkę motorówką „Raptor”. Później przyszedł czas na tworzenie kreatywnych podsumowań – ech obozowych, do przedstawienia na wieczornym ognisku podsumowującym. Gdy wszyscy zebrali się w kręgu wokół ogniska dało się poczuć atmosferę prawdziwej wyprawy, która zmieniła wszystkich jej uczestników – o tym opowiedziała Komendantka Obozu phm. Agnieszka Kuc, a następnie przekazała głos odwiedzającemu jordanowskich harcerzy, Komendantowi Chorągwi Krakowskiej hm. Arturowi Walkowiakowi, który podkreślił wartość przeżyć i sprawności, a także wielkich przyjaźni zdobytych podczas obozu.
Koniec morskiej opowieści
Ostatniego ranka po wyjściu z namiotów, energicznej rozgrzewce i pożywnym śniadaniu, cała załoga wzięła się za pakowanie swoich zapasów, na rejs powrotny do Jordanowa. Odbył się ostatni apel, na którym przyznano wiele nagród i odznaczeń, za
prawdziwie marynarską postawę. Nadeszła chwila pożegnania z nowopoznanymi przyjaciółmi z podobozu obok, z plażą, morzem i tak dobrze znanym lasem. A po niej i ostatniej wizycie w Rogowie, gdzie wędrownicy dali mały i niespodziewany występ wokalny, autobus zaparkował by zawieźć harcerzy, odważniejszych i bardziej samodzielnych niż przed wyjazdem, do domów i miękkich łóżek.
Rano 12 lipca rodzice powitali swoje dzieci i ostatni raz zawiązano krąg. Ogłoszono, że do kolejnego obozu zostało 353 dni. Dziękujemy bardzo za ten wspólnie spędzony czas i do zobaczenia za rok.
Czuwaj!
~ Wojciech Kita HO

